zobacz:  przerywnik.pl   autogielda.pl   e.autogielda.pl

Wtorek, 18 Lutego 2020, Imieniny obchodzą: Konstancja, Maksym, Bernadeta

ds

Ogłoszenia pochodzą z serwisu autogielda.pl: FIAT DUCATO skrzynia z plandeką cena: 56 621,00 PLN, miejscowość: Środa Śląska, data: 2020-02-18, ...szczegóły

NAPISZ DO ODJAZD-u

Napisz do nas - w każdej sprawie związanej z motoryzacją

reklama@autogielda.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Drukuj AAA
Fot. Fiat Auto Poland;

Fot. Fiat Auto Poland

Diamentowy inżynier

Rozmawiała Magdalena Orlicz


Z mgr. inż. Zdzisławem Arletem, dyrektorem fabryki Fiata w Tychach, członkiem Zarządu Fiat Auto Poland SA, rozmawia Magda Orlicz

Odebrał pan niedawno nagrodę w plebiscycie Przeglądu Technicznego - tytuł „Diamentowego Inżyniera”, wcześniej otrzymywał pan inne wyróżnienia. Jest pan dobrym menedżerem. Czy ma pan receptę na sukces?

Trzeba się dać poznać szerszej publiczności, mieć bardzo dobry zespół. Ja odebrałem nagrodę, ale to sukces zespołowy. To dobre wyniki i wspólny powód do satysfakcji. Prezesi firm niemieckich, japońskich, francuskich, a także Amerykanie, chylą czoła wobec naszych dokonań i dobrych wyników. Nie jest to zakład supernowoczesny, powstawał w latach 70-tych. Podziwiają nas jednak za organizację, zarządzanie i udoskonalenia. To miłe, że nas zauważają. Nie spoczywam na laurach. Będę pracował tak długo jak będę miał satysfakcję i będę widział uśmiech na twarzach pracowników. Przecież 60 proc. czasu spędzam na tzw. gębie, bo tam mam źródło wszystkich informacji. Moje biurko jest puste, sprawy załatwiam na bieżąco. Znajomość problemów, jakie mają pracownicy, to możliwość ich rozwiązania. Pytała pani o sukces. Medialnym sukcesem było uruchomienia produkcji kultowej „500-tki” . Z harmonogramu prac wycięto nam trzy miesiące, musieliśmy się zmieścić w krótszym czasie. Udało się.

Z wielką pasją i oddaniem opowiada pan o pracy. Czy to jest też pana hobby?

Bez pasji i serca nie można opowiadać o normalnej, siermiężnej pracy. Poza tym motoryzacja nie zajmuje mnie w całości. Lubię jeździć na nartach, chodzić po górach. Prawo jazdy robiłem dawno, w 1966 roku, podczas studiów. Pierwszy raz za kierownicą usiadłem podczas kursu, był to Lublin, nie miał zsynchronizowanej skrzyni biegów. Instruktor kazał mi wyjechać na miasto, na Plac Grunwaldzki. Pamiętam, że aby zmienić biegi trzeba było robić tzw. przegazówki. Później dostaliśmy wojskowy gazik. Pierwsze moje auto to był maluch, następne dwa też. W zasadzie cały czas jeżdżę tylko marką Fiat.

Studiował pan we Wrocławiu na politechnice. Był to początek lat siedemdziesiątych. Jak pan wspomina te czasy?

Wrocław odwiedzam chętnie. Miasto od tamtych czasów zmieniło się nie do poznania. Teraz podróżuje się komfortowo i szybko, ale pamiętam, że trasę pociągiem Rzeszów - Szczecin pokonywałem często w toalecie, z braku miejsca, a wsiadałem przez okno. Pamiętam akademiki i Plac Grunwaldzki. Wrocław zawsze miał i ma specyficzny charakter, to miasto studentów. Te lata wspominam z dużym sentymentem, to były piękne dni. Wpajano nam wtedy, że inżynier to oficer przemysłu. Wtedy ranga inżyniera to był prestiż, dziś jest nieco inaczej.

Od wielu lat zarządza pan fabryką Fiata w Tychach. Pamięta pan pierwsze dni? Jakie były początki, nie było łatwo wdrażać nowy system jakości…

Od 1995 roku byłem dyrektorem zakładu produkcyjnego w Bielsku, wcześniej pracowałem w centrali Fiata. W pewnym okresie powierzono mi jednocześnie dyrektorowanie w Bielsku i w Tychach. Od 2000 roku, kiedy zakończyliśmy produkcję Fiata 126p i zamknęliśmy zakład w Bielsku, przeniosłem się do zakładu w Tychach, wraz z 1500 osobami, które zostały tu przeniesione, z całymi oddziałami montażu i spawalni. W Bielsku nadal produkuje się silniki. Pracownicy zakładu dojeżdżają z odległości nawet 60 km. Natomiast na początku kiedy objąłem stanowisko, postanowiłem zrealizować swoje idee, pomysły. Udawało się… Wywalczyliśmy dużą autonomię w zakresie decyzji mniej ważnych strategicznie. Organizacja pracy, konkurencyjność cenowa, czas realizacji, to były nasze wytyczne. Szliśmy do przodu, realizując to, co założyliśmy. Okazało się, że to jest słuszna droga. Zaczęliśmy od spłaszczenia struktur organizacyjnych, aby zakład był bardziej plastyczny, podatny na oczekiwania rynku, które zmieniały się błyskawicznie. W 2002 roku, zmniejszyłem zatrudnienie, spadał popyt na Seicento, był to już ósmy rok produkcji. Decyzja o uruchomieniu produkcji Pandy stale była przekładana. Nie mieliśmy tzw. kasy integracyjnej, którą mają zakłady we Włoszech. Nie mając zamówień, przechodzą na częściowe finansowanie rządu. Myśmy, trzymając ludzi bez pracy, musieli płacić im z kasy zakładowej, co wpływało negatywnie na nasz wynik finansowy. Przekonaliśmy ludzi, że pracując wydajniej i solidniej, pracują na swoją przyszłość.

Lubi pan rozmawiać bezpośrednio z pracownikami?

Na to nigdy nie szczędziłem czasu. To była zawsze rzecz nadrzędna, która dzisiaj bardzo procentuje. Zawiązała się między nami nić porozumienia. Pracowaliśmy bardzo przejrzyście i zyskaliśmy zaufanie ludzi. Po zwolnieniach zostało prawie 3 tys. osób, pozostali otrzymali solidne odprawy.

Jest pan znany z udoskonalania produkcji. Wdrożył pan system zarządzania i produkcji Total Quality Management. Czy wprowadza pan swoje pomysły, idee?

Oczywiście. Osiągnęliśmy pewien poziom w produkcji, polską myślą, dostosowaliśmy system do naszych realiów. Ten sam program ma inne możliwości w różnych krajach. Założyliśmy sobie własną drogę rozwoju. Rynek był bardzo chłonny. Trzeba było wymyślić szereg działań umożliwiających dobrą pracę na poszczególnych stanowiskach, z możliwością podpisywania się pod każdym egzemplarzem. Po czterech latach wdrażania takiego systemu mogliśmy zwolnić kilku zatrudnionych kontrolerów. Pokazaliśmy pracownikom, że mamy do nich zaufanie, a oni nie chcieli nas zawieść. Na początku 20 proc. produkowanych samochodów wymagało poprawek. Aktualnie jest to 3 proc. To nie jest łatwy proces. Prawie 6 tys. ludzi o różnym poziomie podejścia do pracy, o różnej psychice, wykształceniu. Na studiach nauczono mnie rozwiązywania różnych problemów, ogólnego spojrzenia na cały proces. Uczelnia gimnastykuje umysł, a właściwą specjalizację nabywa się w zakładzie pracy. W zasadzie zarządzania nie uczono i nie uczy się . To, co jest na wyższych uczelniach często ma niewiele wspólnego z produkcją w zakładzie. Udało mi się poznać ludzi, mam satysfakcję, że wprowadziliśmy własne rozwiązania, ulepszenia. W szczegółach mamy często większą wiedzę niż projektant nowego modelu. Projektanci to ludzie młodzi, zdolni, tuż po ukończeniu uczelni ale nie mający naszego bagażu doświadczeń.

Zakład w Tychach cieszy się bardzo dobrą opinią. W koncernie Fiata uchodzi za jeden z najlepszych w przemyśle motoryzacyjnym w Europie. Nie odczuliście kryzysu?

Mamy 4 szczeble zarządzania. Nauczyliśmy ludzi, aby grupować się wokół problemu. W zakładzie mającym 4 tys. ludzi, jestem jedynym zarządzającym. Mało kto wie, ile pracy musieliśmy włożyć, aby dostosować ludzi do funkcjonującej struktury pracy i aby nie spowodowali zapaści jakościowej. Wyzwaniem było uruchomienie produkcji Forda Ka, które też jest sukcesem zakładu. W kryzysie zwiększyliśmy zatrudnienie i produkcję. Fiat Panda został uznany przez organizację ADAC najbardziej niezawodnym autem na rynku niemieckim. Wiadomo, że ten rynek jest wzorcowy i wymagający. Zmniejszyliśmy dziesięciokrotnie awaryjność naszych wyrobów. Wypracowaliśmy to sami.

Który z modeli Fiata produkowanego w Tychach sprzedaje się najlepiej?

W dalszym ciągu Panda. W ub. roku sprzedaliśmy prawie 300 tys. egzemplarzy, to jest 7 rok produkcji. Ewenement na skalę światową. I Panda, i 500-tka były zaprojektowane na 500 sztuk dziennie a my robimy po 1000.

Dlaczego mimo takich sukcesów, Polacy pozostają nadal w myślowych stereotypach i postrzegają markę Fiat przez pryzmat PRL-u?

Po naszym wejściu do Unii Europejskiej zachłysnęliśmy się zagranicznymi autami. Wyczyściliśmy całą Europę. Kiedyś Fiat dominował na naszym rynku… Dobrą opinię można stracić ciągu chwili. Aby odzyskać utraconą pozycję, trzeba się napracować rok, dwa, trzy. Poza tym tak szybko Polacy nie zmienią poglądów, musimy odreagować czasy, kiedy niepodzielnie królowała ta marka, nie było części, a jakość pozostawiała wiele do życzenia. Natomiast w krajach gdzie Fiat nie był dominującą marką, aktualnie jest odbierany jako konkurencyjny dla samochodów niemieckich, francuskich. Mówi się wiele dobrego o niezawodności i jakości wykonania Fiata. Kiedyś panowała opinia, że Fiat koroduje już w katalogu. Dziś to się absolutnie zmieniło. Sukcesy mówią same za siebie. Potwierdzają to kupujący. Bardzo dużo klientów z Niemiec nabywa nasze modele, również świetnie sprzedają się w wielu krajach Europy i na innych kontynentach. Polakom niestety imponuje zajechanie pod kościół w niedzielę nawet 12-letnim Volkswagenem. Imponuje nam „złom” byle nie Fiat. Na koniec powiem, że podczas tylu lat pracy przy produkcji Fiata, nie otrzymałem jednej złej opinii na temat tego samochodu. Początkowo mieliśmy tylko sporo listów z uwagami od klientów z Polski. Jesteśmy najbardziej surowi ze wszystkich krajów Europy pod tym względem. Co do odbioru marki Fiat przez Polaków, wiele zależy od tego jak zostaniemy potraktowani w salonie, u dilera, jakie będą nasze pierwsze wrażenia.

 

SZUKAJ

NASZE GAZETY

OGŁOSZENIA

cena: 56 621,00 PLN

data: 2020-02-18

cena: 10 999,00 PLN

data: 2020-02-18

cena: 6 000,00 PLN

data: 2020-02-18

cena: 33 305,00 PLN

data: 2020-02-18

cena: 43 459,00 PLN

data: 2020-02-18

cena: 17 700,00 PLN

data: 2020-02-18

cena: 17 700,00 PLN

data: 2020-02-18

cena: 22 900,00 PLN

data: 2020-02-17

cena: 7 000,00 PLN

data: 2020-02-15

cena: 25 000,00 PLN

data: 2020-02-15


 

NASZE SERWISY

Autogielda  Odjazd  M2 Planeta zwierząt  Erotyka

Redakcja: raklama@autogielda.pl

Copyright © 2008 Autogielda - M. MAJSKI, J. STYRNA - SPÓŁKA JAWNA