zobacz:  przerywnik.pl   autogielda.pl   e.autogielda.pl

Wtorek, 27 Października 2020, Imieniny obchodzą: Iwony, Sabiny, Wincentego

ds

Ogłoszenia pochodzą z serwisu autogielda.pl: VW JETTA cena: 50 000,00 PLN, miejscowość: Piaseczno, data: 2020-10-27, ...szczegóły

NAPISZ DO ODJAZD-u

Napisz do nas - w każdej sprawie związanej z motoryzacją

reklama@autogielda.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Jak się jeździ w Czechach?


PODOBNE TEMATY

Drogi i winiety

Całkowita długość czeskich dróg ekspresowych i autostrad wynosi obecnie 1055 km (w tym autostrad 690), ale ciągle buduje się nowe. W planie jest budowa około 2180 km nowych autostrad i dróg ekspresowych.





W Czechach przejazdy autostradami oraz drogami ekspresowymi są płatne. Rolę środka płatniczego spełniają tzw. winiety (viněta na dálnici). Bezpłatne odcinki autostrad występują tylko w okolicy dużych miast. Winiety na autostrady mają różne okresy ważności. Dla samochodów osobowych wynoszą one:

- 10 dniowa - 310 koron czeskich,

- 30 dniowa - 440 koron czeskich,

- Całoroczna - 1.500 koron czeskich [od redakcji: 100 koron czeskich to około 15,50 zł].

Winiety dostępne są na stacjach benzynowych oraz w innych, specjalnie oznaczonych punktach handlowych Po wykupieniu winiety, trzeba ją koniecznie wypełnić (nie wypełniona winieta traktowana jest jak nieważna) i nakleić w prawym dolnym rogu przedniej szyby. Winieta jest dwuczęściowa. Na jednej wpisujemy numer rejestracyjny auta - w pole oznaczone literami RZ) i nalepiamy ją w prawym dolnym rogu przedniej szyby (prawym z perspektywy osoby siedzącej za kierownicą). Drugą część winiety należy mieć ze sobą i przedstawić w razie kontroli policji lub służb celnych.





Czeska policja jest pod tym względem nieprzejednana. Zdarza się, że stoją na autostradzie i obserwują przez lornetkę, czy auto ma naklejoną na szybie winietę. Jeśli nie, to zatrzymują do kontroli - mogą wlepić mandat nawet do 5.000 koron.

Czeska drogówka

Czeska policja nie różni się specjalnie od policji w innych krajach. Generalnie wiele zależy od tego gdzie spotkamy lub zatrzymają nas funkcjonariusze drogówki. W większych miastach i na głównych drogach (tych z oznaczeniem "E") patrole pełnią funkcjonariusze z komend "wojewódzkich", którzy zazwyczaj nie demonizują wykroczeń. Gorzej na drogach "powiatowych", gdzie spotkamy policjantów z małych komisariatów - tu podczas kontroli możemy usłyszeć różne niepotrzebne uwagi.

Gdy już nas zatrzymają, należy czekać aż policjant do nas podejdzie i poprosi o pokazanie dokumentów. Pamiętajmy, że nie można wcześnie odpinać pasów bezpieczeństwa, gdyż możemy za to otrzymać mandat.

Czeska drogówka bardzo rzadko prosi o opuszczenie samochodu. Zazwyczaj wyłącznie wtedy, gdy coś nie zgadza się w dokumentach lub gdy kierowca (lub poproszony o dokumenty pasażer) są notowani - wtedy też zazwyczaj dochodzi do przeszukania auta.

Trzeba pamiętać, że w Republice Czeskiej należy obowiązkowo mieć ze sobą apteczkę, kamizelkę odblaskową i komplet zapasowych żarówek. Na nic się zda tłumaczenie, że we współczesnych samochodach żarówki wymienia się w serwisie, czy powoływanie się na prawo unijne dotyczące międzynarodowego ruchu drogowego. Policjanci zawsze "wiedzą lepiej", a komplikacje wynikające z odmowy przyjęcia mandatu są przeważnie bardzo uciążliwe i pochłaniają dużo czasu. Poza tym zawsze może się okazać, że jechaliśmy za szybko albo popełniliśmy inne wykroczenie.

Albo na wesoło, albo jak w amerykańskim filmie

Czeska drogówka potrafi być bezwzględna. Szef wydawnictwa, w którym pracowałam, jeździł pięknym, czarnym mercedesem. Opowiadał mi, jak zatrzymała go policja za przekroczenie dozwolonej prędkości. Ponieważ uważał, że nie popełnił wykroczenia, zaczął im się stawiać i zachowywać w ich mniemaniu agresywnie. W krótkim czasie wywleczono go z samochodu, ręce na masce, po czym w kajdankach pojechał na komisariat, gdzie otrzymał najwyższy z możliwych mandatów.

Zupełnie inną, zabawną historię usłyszałam od szefa zaprzyjaźnionego z nami wydawnictwa z Polski. Wracał kiedyś z Pragi swoim nowym samochodem Subaru Impreza STX. Na autostradzie zatrzymała go drogówka za przekroczenie dozwolonej prędkości. Między nim, a policjantami odbył się następujący dialog:

- Panie Kowalski, przekroczył pan dozwolona prędkość o 40 km/godz., przyznaje się pan?

- Przyznaję się, ale wiecie panowie mam nowy samochód i chciałem go wypróbować na waszej autostradzie

- A ile to pana Subaru wyciąga?

- 5,5 sekundy do 100-ki,

- Panie Kowalski, 100 metrów dalej, po przeciwnej stronie drogi, jest nasz posterunek. Jak pan dojedzie tam w 5,5 sekundy, to nie ma pan mandatu!

Cóż było zrobić, pan Kowalski siadł za kierownicą, noga na gaz i wyciągnął te 5,5 sekundy. Mandatu nie było.

Mandaty

W Czechach obowiązują bardzo wysokie mandaty za złamanie przepisów ruchu drogowego i dodatkowo punkty karne. Wysokość mandatu może sięgnąć nawet 50.000 koron. Minimalny mandat za przewinienie zagrożone przyznaniem jednego punktu karnego to 1.500 koron. Najłagodniejszy wymiar mandatu, który możemy otrzymać w Czechach wynosi 200 koron. Jest to mandat za parkowanie samochodu w niedozwolonym miejscu. W przypadku parkowania w niedozwolonym miejscu policja lub straż gminna (miejska) bardzo często zakłada blokady na koła (botičky). Po założeniu blokady funkcjonariusz pozostawia na szybie samochodu naklejkę informującą o konieczności zadzwonienia pod podany numer (upozornění pro řidiče).

W Czechach zabronione jest kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu. Kary są zróżnicowane i zależą od ilości promili alkoholu we krwi kierowcy. Przedziały to 1 promil i powyżej, powyżej 0,3 promila do 1 i poniżej 0,3 promila. Za jazdę pod wpływem alkoholu grożą grzywny od 10.000 do 50.000 koron, zakaz prowadzenia pojazdów od 2 do 6 lat , a w przypadku czynów karalnych ? kara pozbawienia wolności do lat trzech.

Przy okazji historia związana z piciem piwa zasłyszana od jednego z moich polskich przyjaciół. Parę lat temu jechał on autem na urlop przez Czechy. Niedaleko granicy z Austrią zatrzymał się na obiad. Jadł go w ogródku przydrożnej restauracji, obok zaś stał jego samochód. A że było lato, upał jak diabli, to do pieczeni z knedlikami zamówił piwo. Nie wiedział, jakie normy alkoholu we krwi obowiązują w Czechach, ale zakładał, że skoro nasz kraj to kraj piwoszy, to gdzie jak gdzie, ale tutaj piwo do posiłku można wypić. Po chwili, zupełnie przypadkowo, w restauracji zatrzymali się policjanci z drogówki. Usiedli przy sąsiednim stoliku i zamówili kawę. Zauważył, że coś jest nie tak, bo wyraźnie zaczęli mu się przyglądać. Policjanci wypili swoją kawę i dalej siedzieli, czekając nie wiadomo na co. Zaczął więc podejrzewać, że z tym piwem to nie jest tak, jak przypuszczał i pewno czekają na niego, aż usiądzie za kółkiem. Postanowił więc ich przetrzymać. Po 45 minutach policja wreszcie odjechała. Odczekał więc jeszcze pół godziny i pojechał dalej. Morał z tej historii jest taki, że cierpliwość zawsze popłaca...

Z pozdrowieniami dla polskich kierowców

Lenka Matusova



Od redakcji

Czeska policja nie ma w Polsce dobrej prasy. W Internecie pełno jest opisów ?przygód,? jakie mieli polscy kierowcy z czeską drogówką. Oto kilka z nich.

Internauta z Warszawy pisze:

Wracałem ze znajomymi z urlopu. Po wjeździe do Czech próbowaliśmy nabyć winiety. Na trzech kolejnych stacjach nie było. Wszystkie sprzedane. Winiety były na czwartej. Ale przed nią była drogówka, która zapewne całkiem przypadkowo się tam ustawiła i ?kroiła? każdy wóz z obcą rejestracją. Trzeba być zwykłym? żeby zrobić taki numer

Pani Anna, gdzieś z Polski:

Jechałyśmy z koleżanką na autostradzie skuterami z prędkością 65 km/h, gdy tymczasem minimalna szybkość na autostradzie to 80 km/h. Ponadto Czechach, w odróżnieniu od Polski, wymagane jest posiadanie uprawnień na jazdę skuterem. W konsekwencji zarzucono nam jazdę bez uprawnień oraz stwarzanie zagrożenia na autostradzie. Za to wykroczenie wystawiono nam mandaty w wysokości 25 tys. koron, czyli ok. 4,5 tys. zł, co zrównoważyło wartość skuterów. Do tego dostałyśmy dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów w Czechach. Na autostradzie pozbawiono nas skuterów, zabrano na posterunek i mimo próśb z naszej strony, nikt nie dał nam żadnego potwierdzenia zarekwirowania skuterów ? opowiada internautka. - Ich wydanie uzależniono od zapłacenia mandatu, gdyż w przeciwnym wypadku pojazdy miały zostać zlicytowane - dodaje, kończąc opowieść.

Ireneusz W. z Wrocławia, zaprzyjaźniony z naszą redakcją, opowiedział nam następującą historię:- Jechaliśmy z żoną przez Czechy swoim nowym BMW na urlop. Zatrzymaliśmy się przed marketem, aby kupić coś do picia. Poszedłem do sklepu. W tym samym czasie Czech, który cofał się swoim autem, nie zauważył mojego i walnął w nie, uszkadzając mi drzwi. Oczywiście zawołałem policję. Jak tylko policjant przyjechał, sprawca wypadku wsiadł do jego samochodu i o czymś tam debatowali. Po jakimś czasie policjant wysiadł z radiowozu i oświadczył mi, że niepotrzebnie go wzywałem, gdyż czeska policja takimi głupstwami i się nie zajmuje. Na moje gorące protesty, że muszę mieć policyjny protokół z wypadku, żeby przedstawić go w Polsce ubezpieczycielowi odparł, że trzeba było nie kupować takiego drogiego samochodu.

Tymczasem żona widząc co się święci, zadzwoniła do Polski, do PZU, z prośbą, aby podali jej kontakt do polskiej ambasady.

- Proszę się nie martwić, ja wszystko załatwię - oświadczyła pani z PZU. Stało się tak, jak powiedziała. Po niecałej pół godzinie przyjechała drogówka z komendy wojewódzkiej, spisali protokół, a sprawca wypadku dostał mandat i punkty karne.

 

SZUKAJ

NASZE GAZETY

OGŁOSZENIA

cena: 25 192,00 PLN

data: 2020-10-26

cena: 24 300,00 PLN

data: 2020-10-26

cena: 55 000,00 PLN

data: 2020-10-27

cena: 146 493,00 PLN

data: 2020-10-26

cena: 8 000,00 PLN

data: 2020-10-27

cena: 31 000,00 PLN

data: 2020-10-27

cena: 6 500,00 PLN

data: 2020-10-27

cena: 45 000,00 PLN

data: 2020-10-27

cena: 5 500,00 PLN

data: 2020-10-27

cena: 65 000,00 PLN

data: 2020-10-27


 

NASZE SERWISY

Autogielda  Odjazd  M2 Planeta zwierząt  Erotyka

Redakcja: raklama@autogielda.pl

Copyright © 2008 Autogielda - M. MAJSKI, J. STYRNA - SPÓŁKA JAWNA