zobacz:  przerywnik.pl   autogielda.pl   e.autogielda.pl

Środa, 22 Stycznia 2020, Imieniny obchodzą: Anastazy, Wincenty, Wiktor

ds

Ogłoszenia pochodzą z serwisu autogielda.pl: PEUGEOT 2008 SUV cena: 30 743,00 PLN, miejscowość: Francja, Espalion, data: 2020-01-22, ...szczegóły

NAPISZ DO ODJAZD-u

Napisz do nas - w każdej sprawie związanej z motoryzacją

reklama@autogielda.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Jak się jeździ w ZEA?

Leon Wojciechowski


PODOBNE TEMATY

Drogi i zwyczaje drogowe

Jeśli miałbym określić jednym słowem, jak jeździ się po Zjednoczonych Emiratach powiedziałbym, że bezproblemowo. Gdy tam przyjechałem w latach 80., drogi były podobne do polskich geometrycznie, ale nie tak dziurawe. Obecnie tutejsze drogi wyglądają zupełnie inaczej, to dobrze rozwinięta sieć autostrad i dróg lokalnych. Wygodne, szerokopasmowe i oświetlone autostrady w ZEA liczą łącznie 1.088 km, co jak na tak niewielki kraj (180.000 mieszkańców i 83.600 km2) jest wielkością imponującą. Oczywiście nie jest tak dobrze, gdy z autostrady zjedziemy.

Większość dróg przed wjazdami do miejscowości pokryta jest progami zwalniającymi prędkość. Na drogach osiedlowych takie progi są co kilkadziesiąt metrów. Niestety zdarza się, że część z tych "garbów" jest nieoznaczona lub niedokładnie oznaczona, co grozi uszkodzeniem kół lub zawieszenia. Wjechałem na taki próg w okolicach Al Ahmadi z prędkością 80 km/godz. i skończyło się zniszczeniem wymiennika w instalacji klimatyzacji, co przy temperaturze otoczenia +45 st. C i wilgotności 97 proc. było skuteczną nauczką. Europejczycy cenią sobie drogi przez pustynię. Takie weekendowe wyjazdy to prawdziwa frajda. Nocleg na pustyni, kamienne róże, skorpiony itp. Ale bez przewodnika i samochodu, koniecznie z napędem na cztery koła, nie polecam się tam wybierać. Można zostać już na zawsze. Z samochodów sprawdzają się nissany i toyoty. Poza dużymi aglomeracjami trzeba też uważać na wielbłądy, pojawiające się na drogach. Autostrady są bezpłatne, za wyjątkiem biegnącego przez Dubaj odcinka od Mall of the Emirates do Emiratu Sharjah. Przed wyjazdem do Dubaju należy wykupić nalepkę z czytnikiem SALIK (taki miejscowy via toll). Kosztuje ona 100 dirham.
[od redakcji: 1 dirham - to około 0,80 zł]

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich w powszechnym użyciu, obok rzecz jasna arabskiego, jest język angielski. Po angielsku mówią prawie wszyscy. W odróżnieniu od innych krajów arabskich również znaki drogowe są dwujęzyczne.





Zwyczaje drogowe różnią się nieco od polskich. Kierowcy rzadko używają kierunkowskazów, a jeśli już używają, to wcale nie musi oznaczać, że kierowca skręca, mógł po prostu zapomnieć go wyłączyć. Na skrzyżowaniach nie obowiązuje zasada prawej strony, więc gdy nie ma świateł, trzeba bardzo uważać, by nie spowodować kolizji. Również inne znaczenie niż w Polsce mają powszechnie tu używane klaksony i światła awaryjne. Na autostradach kierowcy jeżdżą bez świateł, co nie ma większego znaczenia dla bezpieczeństwa ruchu , gdyż autostrady są doskonale oświetlone.




Policjanci i mandaty

Z policją drogową w Emiratach mam same pozytywne doświadczenia. Policjanci są zawsze uprzejmi, służą radą i pomocą. Mieszkający tu Europejczycy to głównie specjaliści pracujący w przemyśle petrochemicznym lub w usługach i miejscowi traktują ich z wyraźną estymą Wydaje się, że są traktowani lepiej niż przywożeni tu masowo do pracy Hindusi. Pakistańczycy i inni mieszkańcy Azji i Afryki.

Z drogówką nie miałem nigdy najmniejszych problemów. Wynika to pewnie z tego, że Emiraty to bogaty kraj i mandaty nie są tu traktowane jak źródło przychodów dla budżetu. Policja nie poluje więc na kierowców, a policjantom z drogówki wcale nie zależy, by karać ich za byle co mandatem. Nie oznacza to, że można bezkarnie łamać przepisy drogowe.

W ZEA obowiązują podobne limity prędkości jak w Unii Europejskiej. Dozwolona prędkość na autostradach to 120 km/godz., jednak radary zrobią ci zdjęcie dopiero przy 140 km/godz. Na autostradach radary rozstawione są dosyć często, a na skrzyżowaniach dróg w większości zamontowane są kamery. Aby o tym pamiętać, samochody importowane do Emiratów mają montowane tzw. "dzwonki anielskie". Włącza się takie coś po przekroczeniu 125 km/godz. i brzęczy, że trudno wytrzymać. Hindusi, którzy tu pracują jako mechanicy, nie chcą tego "wynalazku" demontować. Twierdzą, że nie wiedzą jak. Nie spotkałem żadnego samochodu bez takiego "dzwonka" i nawet Polacy, znani przecież z zaradności, też z tym jeździli. Bogaci Arabowie ze swoimi szybkimi samochodami, aby sobie "pojeździć" wyjeżdżają do Niemiec. Poniżej przykładowy cennik mandatów:

- przekroczenie dopuszczalnej prędkości o mniej niż 20 km/godz. - 350 dirham,

- przejechanie na czerwonym świetle - 1.2000 dirham,

- wjazd w ulicę z zakazem wjazdu - 150 - 200 dirham,

- jazda po autostradzie bez via toll - 50 dirham (przy każdej przejechanej bramce).

Bardzo wysokie kary grożą za jazdę pod wpływem alkoholu. Prowadzący na "podwójnym gazie" mogą być dodatkowo ukarani konfiskatą auta na okres do 3 miesięcy. W praktyce, jak to czasem w życiu bywa, nie jest aż tak źle. W krajach arabskich nie pije się alkoholu, więc jeśli ktoś przesadzi i upije się ponad miarę, jest traktowany tu jak człowiek chory. Taka sytuacja przydarzyła się jednemu z moich kolegów, pracującemu na kontrakcie w niedalekim Kuwejcie. Wracał w nocy autem z polonijnej imprezy, a że był "napity" jak przysłowiowy messerschmitt, gdy stanął na czerwonym świetle na skrzyżowaniu i światło długo się nie zmieniało, po prostu zasnął na kierownicy. Ponieważ blokował ruch, ktoś wezwał policję. Przyjechali po jakimś czasie, jeden z policjantów usiadł za kierownicą jego auta i odwieźli go do miejsca jego zamieszkania. I pozostali tam do godziny 6 rano, poważnie uszczuplając zapasy produktu wykonanego wg przepisu zaszyfrowanego w dacie bitwy grunwaldzkiej.

Prawo jazdy

Jeśli bierze się samochód z wypożyczalni, aby go prowadzić, trzeba mieć międzynarodowe prawo jazdy. Jeśli chce się jeździć własnym samochodem lub samochodem służbowym, niezbędne jest lokalne prawo jazdy. Uzyskuje się je w każdym z Emiratów w Departamencie Zezwoleń Policji Drogowej, na podstawie wizy pobytowej. Trzeba do tego przedłożyć zalegalizowane tłumaczenie polskiego prawa jazdy.

Podczas swojego pobytu w Emiratach zdawałem tam egzamin na prawo jazdy. Wygląda on zupełnie inaczej niż w Polsce. Część teoretyczna to nie żadna "wiedza tajemna" nasycona testami, podchwytliwymi pytaniami itp. Po prostu egzaminator pokazał mi 4 znaki i poprosił żebym objaśnił, co one znaczą. I to było wszystko. Nie oznacza to, że egzamin było łatwo zdać. Po prostu trzeba było się wykazać, że się umie jeździć. Mnie wsadzili w dużego busa pełnego kursantów, Hindusów i Egipcjan, około 40 osób. Za busem jechał samochód, w którym siedziało dwóch policjantów. Co jakiś czas samochód z policjantami zatrzymywał się i zmieniał się egzaminowany. Hindusi przejeżdżali 400-500 m, a Egipcjanie 700-900 m i "wyskakiwali" z datą następnego egzaminu. Ja przejechałem 2 kilometry, po czym panowie policjanci pogratulowali mi jako jedynemu, który zaliczył jazdę.

Po powrocie do pracy zapytałem mojego pracownika Hindusa, ile razy zdawał. Okazało się, że 68, a szef automatyków, egipski inżynier, 43 razy. Jedynym pracownikiem, który na moim wydziale miał prawo jazdy był inżynier mechanik z Kairu, który egzamin na prawo jazdy zdał za 24-tym razem. Wszyscy oni nie mogli się nadziwić, że ja to zrobiłem za pierwszym podejściem. Moj kolega z Warszawy, inżynier elektryk, podchodził 10 razy i machnął ręką.

Po dwóch latach od mojego przyjazdu zostały nawiązane stosunki dyplomatyczne pomiędzy Polska a ZEA i lokalne prawa jazdy były wydawane na podstawie naszych praw jazdy, bez sprawdzania umiejętności jazdy i znajomości znaków. Mimo to mój warszawski kolega tak się zniechęcił do egzaminów, że nie poszedł po lokalne prawo jazdy. Do końca pobytu w Emiratach woził go sudański kierowca.

O tym, jak Sven kupował od szejka mercedesa

Na koniec trochę zabawna a trochę smutna historia, jaka przydarzyła się jednemu z moich szwedzkich kolegów, pracujących na kontrakcie w Emiratach. Ponieważ kończył mu się kontrakt i za kilka miesięcy wracał do Szwecji, postanowił sobie kupić rocznego, góra dwuletniego Mercedesa 500 klasy S i przywieść go do Szwecji. Wyliczył, że ze wszystkimi opłatami wyjdzie mu to o jedną trzecią taniej. Znalazł odpowiednie auto i udał się do właściciela, miejscowego szejka, na negocjacje. Po krótkiej rozmowie dobili targu. Zadowolony Sven, z umową kupna-sprzedaży w ręku, udał się do właściwego urzędu, aby przerejestrować samochód. Urzędnik spojrzał na umowę, po czym oddał ją Svenowi mówiąc:

- Musi pan jeszcze wykupić ubezpieczenie auta.

Svenowi mina trochę zrzedła, gdyż ubezpieczenie samochodu w Emiratach jest drogie, ale co miał robić. Samochód ubezpieczył i udał się ponownie do urzędu. Urzędnik spojrzał na dokument, po czym powiedział:

- Musi pan jeszcze przynieść z policji zaświadczenie, że auta nie ma w rejestrze pojazdów skradzionych Interpolu.

Niestety auto w tym rejestrze figurowało. Okazało się, że rok wcześniej skradziono je w Mediolanie. Załamany Sven udał się ponownie do szejka i opowiedział mu o swoich perypetiach .Ten wysłuchał go uważnie, po czym zaproponował:

- Nie martw się, zadzwonię gdzie trzeba i samochód ci zarejestrują.

- Tak, ale do Szwecji nie zadzwonisz, a tam mi go na pewno nie zarejestrują - odpowiedział Sven.

Szejk pomyślał chwilę po czym rzekł:

- W takim razie mogę ten samochód od ciebie odkupić.

- I zwrócisz mi koszty ubezpieczenia? - z nadzieją w głosie spytał Sven.

- O nie, ubezpieczenie to twój problem - odpowiedział szejk.

- W takim razie oddaję sprawę do sądu - poinformował go Sven.

- Jeśli to zrobisz, w przeciągu kilku dni zostaniesz deportowany z kraju - odpowiedział szejk i na tym zakończył rozmowę.

Cóż było robić. Sven został z pięknym, ale nieprzydatnym autem, którego udało mu się pozbyć dopiero po wielu próbach i do tego ze znaczną stratą. Po tej przygodzie Sven kupił sobie jeszcze rolls-royce'a, w którym od razu trzeba było wymienić tylny most. Po tych doświadczeniach Svena uznałem, że auto to sobie kupię w Polsce po powrocie do kraju.

Leon Wojciechowski

 

SZUKAJ

NASZE GAZETY

OGŁOSZENIA

cena: 13 900,00 PLN

data: 2020-01-22

cena: 54 900,00 PLN

data: 2020-01-22

cena: 56 900,00 PLN

data: 2020-01-21

cena: 61 900,00 PLN

data: 2020-01-22

cena: 52 900,00 PLN

data: 2020-01-21

cena: 11 414,00 PLN

data: 2020-01-22

cena: 29 462,00 PLN

data: 2020-01-22

cena: 34 700,00 PLN

data: 2020-01-22

cena: 26 900,00 PLN

data: 2020-01-22

cena: 6 900,00 PLN

data: 2020-01-22


 

NASZE SERWISY

Autogielda  Odjazd  M2 Planeta zwierząt  Erotyka

Redakcja: raklama@autogielda.pl

Copyright © 2008 Autogielda - M. MAJSKI, J. STYRNA - SPÓŁKA JAWNA